Jak Rysia była przy nadziei, czyli o psiej ciązy

rysia_ciąża_FB.png

Dziś napiszę trochę o przebiegu psiej ciąży. Jak to wyglądało u Rysi. Jak się zachowywała, jak się czuła i jak wyglądał psi poród


rysia_ciąża_2.pngTak, jak pisałam w poprzednim poście, Rysia wdała się w wakacyjny romans z kolegą z psiegohotelu, Pixelem. Miłość była wielka... Wspólne zabawy, spacery przy zachodzie słońca:)

Filmik o ich miłości możesz zobaczyć w poprzednim poście i tutaj

Samo krycie trwało może z pół godziny. Zaraz po wszystkim psiaki były dla siebie bardzo czułe. Lizały się po mordkach, przytulały. Ale to nie trwało długo. Może z 2 godziny. Niedługo po wszystkim Pixel dalej biegał za Rysią z wywalonym językiem. Był taki napalony, że musieliśmy dać mu leki uspokajające :) weterynarz zapisał nam relanium i kazał dać 2 tabletki na noc... jak usłyszał ze to Jack Russellto podwyższył dawkę do 4 ;) ta dawka wyciszyła Pixela na jakies 5- 6 godzin.  Nie było spania bo amant wył, a Rysia nie wiedziała czy chce iść do niego, czy położyć się spać. Trwało to około 4 dni... jak skończyły się dni płodne oba psy w końcu się uspokoiły.

Teraz Pixel jest już wykastrowany. Właściciele mają święty spokój, a pies nie męczy się za każdym razem, kiedy suczki mają cieczkę.

rysia_ciąża_1.pngŻyliśmy sobie zwyczajnie, Rysia nie miała żadnych objawów, ze może być w ciąży. Biegała za piłeczką, bawiła się i szalała. Nawet nie tyła. Krycie miało miejsce w lipcu.. w sierpniu poszłam z Rysią do weterynarza żeby sprawdzić w końcu czy jest w tej ciąży czy nie, bo nie chciałam żeby jej czegokolwiek brakowało gdyby nosiła w brzuszku maluchy. Po usg wyszło ze jest „ciąża żywa, mnoga” :) pancia się popłakała jakby sama w ciąży była :) niestety nie było widać dokładnie ile psiaków było w łonie. Mogło być 3, ale mogło być również 5... Najważniejsze, że były żywe i ruchliwe :)

 

 

 

rysia_ciąża_4.pngJak już wiedziałam na czym stoimy trzeba było trochę zmienić nasz styl życia i dietę. Zmieniłam karmę ze zwykłej na specjalistyczną dla mamy karmiącej aby Rysia miała dostarczane wszystkie witaminy i minerały których potrzebowała. Zdecydowałam się na Royal Canin Mother and baby. Polewałam ją zawsze odrobiną kefiru lub dodawałam troszkę twarogu żeby Rysi nie brakowało wapnia. Pod koniec sierpnia Rysiowy brzuszek był już całkiem duży i było widać ze nosi w nim bardzo ruchliwą gromadkę :) nie zniechęcało to jednak jej do zabaw i aktywnego wypoczynku. 
Przez całą ciążę Rysia czuła się naprawdę dobrze. Była bardzo czuła i przytulała się więcej niż zazwyczaj. Jak urósł jej brzuszek bardzo chętnie dawała go głaskać i masować. Widać było, że sprawia jej to przyjemność i ulgę. We wrześniu brzuch był już naprawdę okazały i gołym okiem było widać jak psiaki się ruszają.

Podobno masowanie ciążowego brzucha przynosi ogromną ulgę. a dodatkowo maluchu uczą się ludzkiego dotyku.

rysia_ciąża_3.pngRysi coraz ciężej się spało, więcej się kręciła a na spacerach mniej szalała. Ja już byłam bardzo zestresowana bo wiedziaalam ze poród będzie lada dzień. Nigdy nie odbierałam psiego porodu i bałam się ze coś może stać się przyszłej mamie. W przypływie emocji zapytałam o rady na facebookowej psiej grupie... oj jaki to był błąd :) zostałam zwyzywana, zastraszona i ktoś chciał na mnie nasłać policję twierdząc, że jestem właścicielką pseudohodowli. Przestraszyłam się jeszcze bardziej... na szczęście kilka osób o dobrym sercu poratowało mnie radami i uspokoiły mnie. Z resztą musiałyśmy z Rysią sobie same poradzić. W końcu nadszedł ten moment. 

 

 

rysia_ciąża_5.pngW nocy Rysia zaczęła się kręcić więcej niż zwykle. Wychodziła z łóżka i właziła do szafy albo chowała się pod łóżkiem. Była bardzo niespokojna. Chodziłyśmy na spacery co godzinę. W końcu zasnęłam na podłodze koło szafy a Rysia schowana w prześcieradłach leżała i ciężko oddychała. Rano, koło 8 zaczęła się trząść. Przestraszyłam się bo bardzo długo to już trwało. Zadzwoniłam do weterynarza, który mnie poinformował ze to może tyle trwać, że powinnam się niepokoić kiedy samo parcie będzie trwało więcej niż 2 godziny. Zaraz po tym telefonie Rysia zaczęła przeć. Po około pół godziny wylazł pierwszy klusek - Grubcio. Psiak urodził się w łożysku, które Rysia szybko zjadła. Żeby zostawić swoj zapach wzięłam Grubcia na ręce i podłożyłam do cycuszka żeby zaczął od razu jeść. Chwilkę później wyszła Moo moo :) kiedy Moo była czyszczona z łożyska, urodziła się Fifi. Musiałam jej zdjąć to łożysko bo Rysia była zajęta innym pieskiem. Delikatnie rozciełam je, żeby psiak zaczął oddychać. Chwilkę trwało zanim na świat przyszedł ostatni szczeniak - Oreo.

Po ostatnim psie, Rysia się rozluźniła i zaczęła myć i pielęgnować swoje dzieci. Oczywiście pomagałam jej podkładając każdego do cycuszka. Jak już psiaki były czyste, najedzone i poszły spać, wzięłam Rysię na spacer żeby wydaliła łożyska które zjadła. Spacer trwał dosłownie minutę. Tak bardzo Rysia ciągnęła do swoich dzieci. Dosłownie płakała pod klatką i patrzyła na drzwi. Szybciutko pobiegła do swoich maluchów i nie odstępowała ich na krok. Na szczęście u nas psi poród przebiegł bez komplikacji, ciąża i rozwiązanie poszło jak z płatka. Bardzo dbałam aby Rysi niczego nie brakowało, aby była dobrze odżywiona i wypoczęta. Rysia okazała się być cudowną psią mamą. Czułą, opekuńczą i troskliwą.

Ciąża Rysi była kompletnie nieplanowana, stała się i trzeba było sobie z tym poradzić...

Zwierzęta są zwierzętami i ich instynkty zawsze wezmą górę... Nie polecam rozmnażania psiaków ze względu na to, że jest tyle potrzebujących zwierząt w schroniskach i fundacjach. Nigdy nie ma gwarancji, że te, którym my pozwoliliśmy przyjść na świat znajdą dobre i odpowedzialne domy.

Nam udało się połączyć życie z opieką nad pięcioma psami, ale nie każdy ma ten komfort i zawsze ale to zawsze trzeba przede wszystkim pomyśleć o piesku...:)
Jak wyglądało życie z małymi Russellkami i napiszę w następnym poście :)

rysia niekupujadoptuj początki

KOMENTARZE